niedziela, 5 lutego 2017

Chińska przygoda cz.10 - Szanghaj - Konfucjańska świątynia Wen Miao

Kolejnym punktem naszej trasy była świątynia Wen Miao. Odwiedziliśmy więc świątynie każdej wiary obecnej w Chinach... no pewnie nie każdej ale tych największych, czyli taoistyczną, buddyjską i konfucjańską. Konfucjusz był chińskim filozofem i żył w latach 551-479 p.n.e. Jak podaje Wikipedia, zajmował się zagadnieniami etycznymi, społecznymi a także zahaczającymi o politykę. 
Świątynia nie wygląda na specjalnie użytkowaną - oprócz turystów. Jest to jednak bardzo spokojne miejsce wśród tętniącej życiem okolicy. Podobno odbywa się tam jeden z największych targów książek. 




Ten pan na cokole to właśnie konfucjusz


a to kamień nerkowy Konfucjusza... hehe no dobra pewnie nie, ale Chińczycy lubią takie  kamyki


Tu kiedyś odbywały się zajęcia szkolne


Niestety nie można było wleźć na górę :(


Ta zielona woda na zdjęciach nie wygląda ciekawie... no ale taka była...


W świątyni znajduje się muzeum ceramiki... niektóre eksponaty naprawdę stare i bardzo misterne.

I znowu kamyki...


niedziela, 8 stycznia 2017

Chińska przygoda cz.9 - Szanghaj - "Stara dzielnica"

Witam Was wszystkich w nowym roku 2017 i przy okazji życzę Wam wszystkiego najlepszego w tym roku :)

A teraz przechodzimy do mięska ;) czyli do kolejnej części relacji z Chin. Kiedy skończyliśmy zwiedzanie okolic Yu Garden, postanowiliśmy przejść się (upał nie do zniesienia... ok 35 stopni, przy temperaturze odczuwalnej 57 stopni...) do kolejnej świątyni, tym razem konfucjańskiej... ale o tym w kolejnym wpisie bo sama droga do tej świątyni byłą wyjątkowa. Przechodziliśmy bowiem przez coś co może trudno nazwać starówką - przynajmniej w naszym rozumieniu tego słowa. Była to taka stara dzielnica, gdzie nic nie było zrobione pod turystów i nie udawało niczego czym nie jest. Pełno ciasnych uliczek o niskiej zabudowie. Fantastycznie rozbudowana sieć instalacji elektrycznych, porozwieszane ubrania, rusztowania z bambusa i pozorny "bałagan". W tym całym nieładzie i zaniedbaniu było to fascynujące. Wydawałoby się, że turysta w takiej okolicy może czuć się nieswojo, ale ani przez sekundę nie czułem się zagrożony. Jedyne co, to dobrze, że mieliśmy przewodnika, bo można by się tam konkretnie zgubić :) Wszędzie jakieś przybudówki, podwórka i zakamarki, jednej bardziej inne mniej zadbane... Aż szkoda, że jak podczas całej tej podróży wszystko w dość konkretnym tempie... ale mam nadzieję, że udało mi się nieco z tego klimatu pokazać na zdjęciach.



cegła narysowana :)

trochę bardziej zadbane zakątki też są:




ta pani po prawej odpoczywa...



trochę nowego, trochę starego:

bambusowe rusztowania






a z tej kładki można wejść wprost do centrum handlowego... klimatyzacja :)

wtorek, 27 grudnia 2016

Chińska przygoda cz.8 - Szanghaj - Świątynia Boga Miasta oraz Herbaciarnia Hu Xin Ting

Zawsze to powtarzam, ale przy takim tempie zwiedzania ciężko ogarnąć co gdzie i jak się zwiedzało... w przypadku Chin poszukanie po mapie też sprawia (na szczęście niewielkie) trudności... ale w sumie to bardzo przyjemne poszukać sobie co to było i powspominać... 
Kolejnym przystankiem naszej podróży była taoistyczna Świątynia Boga Miasta. Świątynię wzniesiono w latach 1402-1424 za panowania cesarza Yongle z dynastii Ming. Świątynia jest poświęcona bóstwu opiekuńczemu miasta (często utożsamianego z jakąś zasłużoną dla miasta osobą), którym jest XIV wieczny uczony Qin Yubo oraz generał Huo Guang. Dzisiejsze zabudowania pochodzą z 1926 roku. W latach 2005-2006 przywrócono jej pierwotny wygląd z czasów dynastii Ming (źródło: Wikipedia).









Dodatkową atrakcją znajdującą się nieopodal YuYuan Garden oraz Świątyni Boga Miasta jest najstarsza herbaciarnia w Szanghaju czyli Hu Xin Ting (a przynajmniej coś takiego znalazłem w necie hehe). Według rożnych źródeł, pawilon obecnej herbaciarni znajdował się kiedyś na terenie YuYuan Garden. Mniej więcej w XVIII wieku zaczęli w nim spotykać się kupcy by przy herbacie omawiać interesy. Herbaciarnia jest na środku jeziorka a prowadzi do niego most o uroczej nazwie "Most Dziewięciu Zakrętów". Niestety nie starczyło czasu aby napić się tam herbaty i omówić interesy ale z zewnątrz prezentuje się znakomicie...




niedziela, 11 grudnia 2016

Dworzec Kolejowy - Łódź Fabryczna

Dawno, dawno temu... za górami, za lasami... a dokładnie 16.10.2011 roku na blogu wrzuciłem zdjęcia, które zrobiłem przedostatniego dnia funkcjonowania starego dworca (polecam zajrzeć tu). Swój wpis zakończyłem pisząc: "Mam nadzieję, że za 4 lata z dumą zaprezentuję zdjęcia nowego dworca." - trwało to troszkę dłużej niż 4 lata, ale warto było czekać!
Dziś nastawiłem budzik na 4:30 co nie było łatwe, biorąc pod uwagę, że poszedłem spać gdzieś w okolicach 1:30. Udało się jednak wstać i jako tako zorganizować... ok 5:15 wjechałem na ul. Nowotargową i zjechałem do podziemnego parkingu pod nowym dworcem... Te parę lat temu brzmiałoby to jak jakieś science - fiction ale teraz to rzeczywistość. Na poziom dworca wjechałem nowoczesną windą... wchodząc do hali dworca byłem pod wrażeniem przestrzeni... dworzec jest o wiele większy niż można to pokazać na zdjęciach. Choć przecież byłem już tam podczas budowy to jednak już wyposażony, nowoczesny i ogromny dworzec robi piorunujące wrażenie. Ktoś napisał, że jest europejsko ale ja powiem więcej jest ŚWIATOWO. Ja nie będę szukał jakichś niedoróbek czy innych rzeczy, nie ma się czego wstydzić. Gdy zostanie wybudowany tunel pod Łodzią, a wokół dworca wyrosną nowe budynki to będzie coś niesamowitego. Czy wszystkim się spodoba? Nie da się dogodzić wszystkim, ale dziś rano na to nieoficjalne otwarcie - czyli przyjazd pierwszego oficjalnego rozkładowego pociągu - przyszło bardzo dużo, pozytywnie nastawionych ludzi i praktycznie było słychać same miłe słowa. Tak, o 5:30 w niedzielę na dworzec przyszła cała masa ludzi. I ja tam byłem i cieszę się, naprawdę się cieszę, że się udało! 

Jest! Pierwszy pociąg.