wtorek, 1 listopada 2016

Chińska przygoda cz.6 - Szanghaj - Muzeum Rewolucji

Dziś kolejna część podróży po Szanghaju. Zaraz obok opisanej we wcześniejszym wpisie świątyni Longhua, znajduje się Muzeum Rewolucji... tzn. właściwie nie mam pojęcia czy tak się nazywa :) Na pierwszym zdjęciu będzie napisane :) W każdym razie jest to muzeum i park z cmentarzem upamiętniające ofiary rewolucji z lat 1928-1937. W całym tym chińskim zamieszaniu jest to bardzo ciche miejsce z bardzo ciekawym (pedantycznie zadbanym) parkiem utrzymanym w klimacie socrealizmu... Muzeum raczej tylko dla zainteresowanych ;) 


Tak jak pisałem... można sobie nazwę przeczytać :)

Rośliny wyglądają jak płomienie... pewnie taki był zamysł. Wyglądają niesamowicie.


Robi wrażenie


Fontanna niestety nie działała.

Wnętrze muzeum... no tak, zerwane łańcuchy... jak to muzeum rewolucji...

Niesamowita rzeźba


Cmentarz poległych w imię sprawy...


poniedziałek, 10 października 2016

Light Move Festival Łódź 2016 - Festiwal Kinetycznej Sztuki Światła 2016

Cześć, zrobimy małą przerwę w chińskich przygodach, aby odwiedzić LMF 2016. Tytuł w zasadzie mówi wszystko, większość ludzi wie o co chodzi więc nie będę się specjalnie rozpisywał (relacje z poprzednich edycji można zobaczyć tutaj, tutaj i jeszcze tutaj). Niestety w tym roku pogoda nie dopisała i coraz częściej odzywają się głosy, żeby przenieść festiwal nieco wcześniej aby było cieplej i pogoda pewniejsza... niestety wcześniejszy termin to i późniejsze zapadnięcie zmroku więc może to być trudne... W każdym razie pomimo niesprzyjającej aury udało mi się w miarę suchą nogą przespacerować po większości atrakcji. Tegoroczna impreza była rozciągnięta od okolic OFF-a do parku Staromiejskiego, chyba ze względu na tłumy ludzi... nie wiem czy w czymś to pomogło, ale bardziej podobało mi się gdy atrakcje były bliżej siebie... w rezultacie nie wszędzie dotarłem (zaczął padać deszcz)... Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć.










niedziela, 25 września 2016

Chińska przygoda cz.5 - Szanghaj - Świątynia Longhua

Po ciężkiej pracy w Shaoxing oraz Yiwu, udało się (z premedytacją) wygospodarować jeden pełny dzień, który mogliśmy spędzić w Szanghaju. I tutaj chwila na podziękowania... Ludzie mówią, że internet nas od siebie oddala itp. ale gdyby nie on, pewnie nie poznałbym człowieka o ksywce "Shao". Właściwie obcym ludziom, zaproponował gościnę i jeszcze przeczołgał nas dokładnie po różnych zakamarkach Szanghaju za co jesteśmy mu (i oczywiście Agnes) ogromnie wdzięczni. Shao jeśli kiedyś będziemy jeszcze w Twoich okolicach, to zabierzemy od nas tyle kabanosów, majonezu Mikado oraz pasztetu podlaskiego ile nam się zmieści! Ogromne dzięki! 

A teraz do rzeczy. Pierwszą rzeczą jaką obejrzeliśmy w Szanghaju była buddyjska świątynia Longhua. Jak podaje Wikipedia jest to najstarsza i największa budowla sakralna w mieście. Przed świątynią znajduje się ośmiokątna mierząca 40 m pagoda, którą wzniesiono w 977 roku.


Brama świątyni

Na placu znajdującym się za bramą można wziąć kadzidła i pomodlić się o swoje sprawy do Buddy






Gotowe modlitwy... wystarczy dopisać od kogo ;)


Chyba lubią Buddę... bardzo ;)

Stroje mnichów mają fantastyczny żywy kolor




Drzewka bonsai - piękne



sobota, 10 września 2016

Chińska przygoda cz.4 - Centrum Yiwu czyli mają rozmach...

Dziś pokażę Wam jaki rozmach mają... Chińczycy :) Yiwu to nie jest jakieś duże miasto (pewnie coś około 2mln ludzi hehe)... dotąd centrum tego miasta był market. Na markecie serio można kupić absolutnie wszystko. To taka galeria handlowa tylko ogromna. Jest podzielona na kilka dystryktów. Każdy dystrykt to inny asortyment. A każdy sklep to "showroom" konkretnej fabryki. Można się tam konkretnie zgubić :) Aha zakupy w zasadzie tylko hurtem, no chyba, że ma się dobrą gadane, to można dostać próbkę lub coś po prostu kupić. Właściwie dla każdego kto o tym słyszał zobaczenie marketu okazuje się niezłym szokiem, bo to jest po prostu ogromne. Z zewnątrz tego aż tak nie widać ale tych hal jest sporo i każda ma kilka pięter. Ok, to może tyle o markecie więc przejdę do meritum tego wpisu. Obok marketu obecnie jest budowane centrum biurowe. Tak, całe centrum biurowe. Nie jeden wieżowiec, nie dwa... ale chyba dwanaście. Wszystkie naprawdę konkretnie wysokie. Robi to wrażenie. Zapraszam do oglądania zdjęć :)

Budynek po prawej to najwyższy budynek w Yiwu 260m.

A poniżej jedna z alejek marketu...

Budowa goni budowę.

Złote wieżowce.

...i dalej.

Ludzie, którzy będą pracowali w centrum muszą gdzieś mieszkać... no to trzeba zbudować mieszkania...


Mieszkaniówka konkret :)


Tak, Marriott...

niedziela, 28 sierpnia 2016

Chińska przygoda cz.3 - Yiwu z oddali.

Dziś zaprezentuję miasto Yiwu z oddali... 
Po załatwieniu spraw zawodowych skorzystaliśmy z zaproszenia naszego "opiekuna" w tym mieście czyli Donniego i pojechaliśmy do niego przywitać się z jego żoną Majką i synkiem Dong Dongiem. Donnie mieszka troszkę za miastem, jego osiedle to taki mniej więcej łódzki Olechów. Okazało się, że ma bardzo malowniczy widok z okien gdyż mieszka na 23 piętrze.

To widok na rosnące osiedle apartamentowców oraz na jakieś inne miasto w oddali.


Tutaj z racji moich osobistych zainteresowań sprawdzam czy Chińczycy cisną w basket... i jak się okazuje mają całkiem niezłe boiska i grają całkiem po "amerykańczańsku".

Z balkonu ukazał się piękny widok na centrum Yiwu. (Balkon z którego wchodzi się do mieszkania, ten blok to taki rodzaj galeriowca - tylko troszkę wyższy)

Gdzie mieszkają ci wszyscy Chińczycy? Jak się gdzieś nie mieszczą to sobie budują osiedle... takie większe... :)


...a żeby dojechać gdzie trzeba to trasę ekspresową... tu na dole widać też małe ogródki, które sobie pielęgnują i hodują tam warzywa...


To jest blok z którego widoki mogłem podziwiać. Przyznam szczerze, że jak na nowy blok, to byłem lekko zszokowany dość hmmm sporym bałaganem pozostawionym po budowie. Chyba nikt się już teraz tym nie interesuje. Ale mam nadzieję, że za jakiś czas wszystko zostanie uprzątnięte i zagospodarowane. Bo na większości osiedli jest z tym dużo lepiej.


Jeszcze raz potwierdzenie o zamiłowaniu do kosza. Przekonałem się o tym też w Szanghaju, gdzie widziałem sporo reklam dotyczących jakiegoś eventu sygnowanego przez NBA.


A gdyby ktoś porwany moją relacją (hehe) zamierzał wybrać się do Yiwu na zakupy, gdyż jak wspominałem jest tu chyba największe na świecie centrum handlowe, to może się zatrzymać w tym hotelu. Nie wygląda on jakoś baaaardzo okazale ale jest bardzo fajny i pro. Polecam!


Aha i jeszcze gdyby ktoś się zastanawiał gdzie zamieszkuje klasa średnia? No właśnie w takich domkach... całkiem znośnie :D